Staruszku biednyś na psy zszedł,
- No i dobrze, no i klawo!
Staruszku, biedny koń twój zdechł.
- O, biedny koń!
A że już zdechł, to skórę zdejm,
Sprzedamy ją za groszy pięć.
Przez cały miesiąc gnębił nas,
Aż przyszedł wreszcie zemsty smak.
Za krwawy pot nie płacił nic,
Zapłaci teraz świński cyc!
A za to, że nam zbrzydzał świat,
Wepchniemy handszpak w tłusty zad!
Wciągniemy go na rei nok,
Do morza stamtąd jeden krok.
Chciał z cudzej pracy czerpać zysk,
Pomoczy teraz w morzu pysk.
Na naszym trudzie tak się spasł,
Wybierać fał - hej, wszyscy wraz!
I jeszcze raz, a będzie dość,
I jeszcze raz skończony gość.
Staruszku biednyś na psy zszedł,
Staruszku, biedny koń twój zdechł.