Solony koniu - nadszedł kres,
Odejdziesz dziś z padołu łez
I nie miej tego za złe nam,
U końskich niebios staniesz bram.
A kiedy przejdziesz za ich próg,
Zapyta ciebie Koni Bóg:
Ref.: "Solony koniu gdzieś ty wlazł?"
Bo trzeba było zostać tam,
Gdzie twoich krewnych wielki klan
Ocieka potem, ale też
W strumykach brodzi, wącha mech.
Czyś po to żył wśród pól i łąk,
By znaleźć koniec z naszych rąk?
Po chlubnym życiu, czy jest sens
Odchodzić jako sztuka mięs?
Przez lata będziesz nam się śnił
Cuchnący, twardy, pełen żył.
Docenić Cię nie zechce nikt
I przeklnie każdy taki wikt.
Niewdzięczny los pohańbi Cię,
Utracisz nawet imię swe,
Bo kucharz powie, żeś ty wół,
Przynosząc ciebie na nasz stół.
I będziesz truł żeglarską brać,
Solona twa kobyla twarz!