Poprzez piekieł odmęty
Płynie statek przeklęty,
Wśród cyklonów, co wieją co sił,
To podąża swym szlakiem
Widmo zwane Pawlakiem,
Co za życia bosmanem złym był.
Wyją czarty z uciechy, że tak cierpi za grzechy,
Próżno błaga o wódę na klin,
Na nic jego zamiary, w ustach gorzki smak siary,
Nawet nie jest to ta z tanich win.
Ref.: Niech Cię piekieł dusi dym,
Boś był dla żeglarzy złym,
Za to żeś był bosman-drań,
Niech Ci siarka pali krtań,
Ognia żar, smoły czad,
Czort widłami... widłami... widłami... widłami...
Skuje zad!
Z nim wraz w piekielnym żarze inni wredni żeglarze,
Których zbrodnie tak szpecą jak trąd,
Wraz z bosmanem pospołem płyną przez wrzącą smołę,
Chcą koniecznie wydostać się stąd.
W ciemnokrwawej poświacie te upiorne postacie
Płacą haracz za czyny swe złe,
Płynąc przez piekieł kręgi trzeszczą stare już wręgi,
Ale okręt nie spocznie na dnie.
I Ty, ciuro nad ciury, gdy zafajdasz Mazury,
Nie zakopiesz po sobie, gdy srasz,
Wiedz, żeś za to przeklęty, wciągnie w piekieł odmęty
Czartów chór wyjąc Ci: "Jesteś nasz!"
Ref.: Za to, żeś zostawił śmieć, wprost w czeluście piekieł leć,
Za to, żeś rozbijał szkła, niech piekielna męka trwa,
Ognia żar, smoły czad,
Czort widłami... widłami... widłami... widłami...
Skuje zad.